Marton Opusculum Reference – polski solid-state

Dzięki uprzejmości forumowego kolegi Jerzego miałem w ostatnim czasie okazję poznać bliżej wzmacniacz Marton Opusculum Reference, którego recenzję pozwalam sobie zamieścić poniżej.

Marton-Opusculum

Budowa:

Urządzenie ma konstrukcję dającą maksymalną symetrię elektroniczno-mechaniczną, natomiast jego zasilacz został wydzielony do oddzielnej obudowy. Całość waży około 80kg i przyjechała w dwóch aluminiowych walizkach, w takiej też postaci urządzenie jest dostarczane do szczęśliwego nabywcy. Połączenie zasilacza ze wzmacniaczem realizowane jest za pomocą dostarczonego przez producenta okablowania, zakonfekcjonowanego w standardzie US Army. Przyznam szczerze, iż pierwszy raz widziałem na oczy ten militarny sposób połączenia, który sprawia wrażenie iż jest w stanie dostarczyć dowolną ilość prądu. W komplecie producent dostarcza też specjalny przewód zasilający całość urządzenia, zakonfekcjonowany wtykami firmy ,,NEUTRIK” model powerCON 32 A. Wzmacniacz wyposażony jest w wysokiej klasy nóżki firmy Soundcare-Superspike i; jak okazało się w trakcie odsłuchów; nie wymaga stosowania dodatkowych absorberów. W standardzie otrzymujemy też pilota, którym zarządzamy wszystkimi funkcjami urządzenia. Wzmacniacz nie posiada żadnych tradycyjnych przełączników i potencjometrów audio, jedyny wyjątek stanowi włącznik główny zasilania. Producent rekomenduje pozostawienie urządzenia w trybie stand-by, a wyłączenie zasilania jedynie w przypadku dłuższej przerwy w odsłuchach. Jest to oczywiście związane z koniecznością długiego rozgrzewania urządzenia po każdorazowym wyłączeniu i włączeniu. Jak na tak wielki A-klasowy piec pobór mocy spoczynkowej nie jest wielki i wynosi jedynie 230W. Zwracam uwagę na wymiary urządzenia, 485mm szerokości a zwłaszcza 630mm głębokości powodują konieczność zakupu odpowiedniej wielkości stolika audio. Urządzenie jest niesamowicie uniwersalne, może grać jako końcówka mocy, wzmacniacz zintegrowany a także monoblok. Parametry elektryczne wyglądają imponująco: 2x250W dla 8 ohmowego obciążenia, przy czym pierwsze 2x30W oddawane jest w klasie A! Oznacza to, że w przypadku podłączenia z bardziej efektywnymi zestawami głośnikowymi wzmacniacz praktycznie cały czas będzie grał w klasie A. W środku wzmacniacza panuje wielki porządek, widać głęboko przemyślaną koncepcję. Uwagę przykuwają 24 wielkie kondensatory o łącznej pojemności równej gigantycznej wartości 0.36 F. W życiu nie widziałem w żadnym urządzeniu takiego magazynu prądu, odnoszę wrażenie, że Marton byłby w stanie bezproblemowo zasilić każde istniejące kolumny. Stopień końcowy składa się z 28 bipolarnych tranzystorów mocy, pracujących w układzie push-pull. Układ zasilacza składa się z wytworzonych na zamówienie 3 transformatorów toroidalnych, zamontowanych w osobnych kubkach ekranujących.

[dt_gap height=”15″ /]

Brzmienie:

Sposób gry Martona przywołuje wspomnienia z niedawnych odsłuchów kabla zasilającego Acrolink 7N-PC9500 Mexcel… Brzmienie określone jest przez porażającą, niczym nieskrępowaną dynamikę oraz fenomenalną reprodukcję zakresu niskotonowego. Dynamika nie wymaga moim zdaniem jakichkolwiek słów komentarza… Jest po prostu absolutna, bezkompromisowa i stanowi prawdziwy wzorzec. Nawet przy bardzo głośnym odsłuchu brzmienie zachowuje ekstremalną czystość, żelazny uścisk w jakim Marton Opusculum Reference trzymał kolumny Harpii wzbudził wielkie uznanie zgromadzonych podczas odsłuchów gości. Skoki dynamiki oddawane są bez jakiegokolwiek zawahania, czuć niesamowitą rezerwę wydajności prądowej. Bas Martona całkowicie swobodnie zapuszcza się w najniższe rejestry; zdaje się nie mieć żadnych ograniczeń w paśmie przenoszenia. Muzyka organowa, kontrabas, kotły brzmią w sposób zapierający dech. Odtworzenie skali wielkiej orkiestry symfonicznej jest niewiarygodne, nigdy wcześniej nie słyszałem tyle różnych dźwięków w zakresie dolnej części pasma na moich Louisach. Podczas odsłuchów diametralnie różnych gatunków muzyki („Cztery pory roku” Antonio Vivaldiego, „Livefields” grupy Toto, „Images & Words” grupy Dream Theater) separacja wszelkich instrumentów z tego zakresu jest naprawdę wybitna, każdy z nich zajmuje ściśle określone miejsce na scenie. Często oceniając analityczność sprzętu bierzemy pod uwagę jedynie wydarzenia rozgrywające się w wyższych rejestrach. Marton redefiniuje pojęcie rozdzielczości pokazując pełnię możliwości w całym zakresie pasma, poczynając od najniższych tonów. Średnica prezentowana jest w sposób bardzo liniowy i neutralny, nie ma mowy o wycofaniu czy też uprzywilejowaniu tego zakresu, a także o jakichkolwiek wąskopasmowych zakolorowaniach. Wszelkie instrumenty brzmią w sposób niesłychanie naturalny, zbliżony do swojego prawdziwego brzmienia. Szczególną uwagę przykuwa reprodukcja fortepianu, ale i brzmienie wszelkich instrumentów dętych oraz smyczkowych nie daje cienia wątpliwości co do klasy urządzenia. Można oczywiście wskazać wzmacniacze, które będą prezentowały ten zakres w sposób bardziej zaokrąglony i ocieplony, tym niemniej w kategoriach czysto audiofilskich jesteśmy blisko prawdziwego wzorca. Wokale prezentowane są w sposób bardzo rzetelny, z naciskiem na pokazanie aspektów związanych z techniką śpiewu, ich artykulacja nie budzi jakichkolwiek zastrzeżeń. Płyta z chińskim wokalem, zawierająca bardzo dużo szeleszczących głosek wypadła zdecydowanie lepiej na Martonie, dzielona amplifikacja ARC z racji wielkiej ilości informacji przekazywanych w zakresie wyższej średnicy sprawiała wrażenie grającej zbyt ostro i w sposób zabałaganiony. W tym porównaniu Marton wypadł po prostu czyściej, schludniej, w sposób bardziej uporządkowany. Tego typu prezentacja ma też swoje minusy, przekaz emocji zawartych w konkretnym wykonaniu nie jest priorytetem Martona. Wydaje mi się, że Opusculum z większą atencją traktuje wokale męskie, podczas gdy głosy kobiece są chłodniejsze i pozbawione nasycenia znanego z amplifikacji Audio Research. Z drugiej strony Marton lepiej oddaje proporcje pomiędzy wielkością poszczególnych instrumentów oraz solistów. Mówiąc prościej jest wolny od cechującej ARC jak i inne wzmacniacze lampowe maniery powiększania wokalistów. Największą trudność w ocenie sprawia zakres wysokich tonów. Ich wielką zaletą jest czystość i brak ostrości. Osobiście w brzmieniu góry Martona brakuje mi większej wykwitności. Słuchając blach miałem wrażenie braku blasku i pewnej monochromatyczności. Osobiście jestem zwolennikiem prezentacji oferowanej przez wzmacniacze lampowe, które kreują ten zakres w sposób bardziej finezyjny; być może odbiegający od tego co słychać na żywo; ale na pewno bardziej urokliwy. W bezpośrednim porównaniu z Martonem wysokie tony ARC sprawiają wrażenie wyrzeźbionych ze szlachetnego kruszcu i mają bardziej plastyczny, aksamitny charakter i coś w rodzaju złotej poświaty. Oceniając obiektywnie, jak na urządzenie tranzystorowe wysokie tony Opusculum prezentują bardzo dobry poziom, po prostu półprzewodnikowa technologia ma swoje naturalne ograniczenia, których przeskoczyć nie sposób. Z drugiej strony patrząc tego typu zdystansowana i nie przyciągająca uwagi reprodukcja sopranów na pewno znajdzie swoich zwolenników. Należy w tym miejscu dodać, że Marton został podłączony do systemu zbudowanego w całości pod kątem amplifikacji lampowej, więc nie pracował w swoim optymalnym środowisku. Wymiana choćby kabla głośnikowego na bardziej wykwintny (np XLO Limited Edition) z pewnością spowodowałaby osłodzenie analizowanego zakresu. Jak chodzi o kwestie związane z konstrukcją sceny dźwiękowej to najbardziej adekwatnym słowem jest rzetelność. Przestrzeń jest kreowana z sposób bardzo dokładny, lecz bez ekspansywności znanej z najlepszych konstrukcji lampowych. Marton koncentruje się na pokazaniu najważniejszych zdarzeń rozgrywających się na scenie, mniejszą natomiast wagę przywiązuje do subtelności związanych z akustyką konkretnego utworu. Scena dźwiękowa jest bardzo rozbudowana, z akcentem położonym na szerokość. Głębokość nie budzi większych zastrzeżeń, aczkolwiek nie odniosłem wrażenia tak spektakularnego różnicowania planów jak na dzielonym wzmacniaczu ARC. W porównaniu do urządzeń lampowych słychać minimalne maskowanie elementów z tła. Z drugiej strony na scenie kreowanej przez Martona istnieje wzorcowy, wręcz pruski porządek, oraz idealna przejrzystość podczas gdy amplifikacja ARC pokazuje dźwięk w sposób ciut zamglony, co usłyszałem dopiero w bezpośrednim porównaniu z Opusculum.

[dt_gap height=”15″ /]

Podsumowanie

Marton Opusculum Reference to wzmacniacz wybitny, nie mający żadnego polskiego konkurenta zbliżonego kalibru. Cena niecałe 100 tys. zł za taki dźwięk wydaje się prawdziwie okazyjna. Porównywalne klasą dźwięku produkty z logiem Krell, Dar T’Zeel czy Soulution kosztują conajmniej dwukrotnie więcej. Brzmienie wyznaczone jest ekstremalną dynamiką, która pozostaje na długo w pamięci. To jest stylistyka znana z amerykańskich pieców solid-state. Urządzenie pokazuje pełnię swoich walorów przy głośnym i bardzo głośnym odsłuchu kiedy to można cieszyć się niczym nieskrępowaną makrodynamiką. Jeżeli możecie sobie pozwolić na słuchanie muzyki na poziomach zbliżonych do grania live, Marton jest idealnym wyborem. Oceniając obiektywnie Marton jest amplifikacją wyższej klasy niż mój dzielony zestaw Audio Research Reference.

[dt_gap height=”15″ /]

Zalety:
+ referencyjna kontrola nad dźwiękiem w całym zakresie pasma
+ nieograniczona makrodynamika
+ nieograniczone od dołu pasmo przenoszenia basu, jego ekstremalna liniowość
+ wzorcowa rozdzielczość i separacja instrumentów w całym zakresie pasma
+ absolutna liniowość i neutralność, brak własnego charakteru
+ fenomenalne odtworzenie naturalnych barw instrumentów
+ olbrzymi rozmach i skala generowanego dźwięku
+ spokój i stabilność brzmienia wynikające z wielkiego zapasu mocy
+ wzorcowy porządek panujący na scenie dźwiękowej
+ czystość, gładkość, brak szorstkości

[dt_gap height=”15″ /]

Wady:

– w porównaniu do konstrukcji lampowych:

I) mniejsza otwartość wysokich rejestrów
II) słabsze różnicowanie i mniejsza wykwintność barw w zakresie wysokotonowym
III) mniej sugestywne poczucie akustyki na tylnych planach
IV) mniejsza szczegółowość przy cichym odsłuchu

[dt_gap height=”10″ /]

Sprzęt towarzyszący:
Audio Research Reference CD 8, kolumny Harpia Louis, okablowanie: Kimber Select KS 1130 oraz głośnikowe KS 3035 – góra / Heavens Gate Ultra Silence – dół; zasilające Acoustic Zen Absolute, Electraglide Epiphany X.3.

Marton-Opusculum-Reference

Marton-Opusculum

Marton-tyl

marton-gniazda

Marton-wzmacniacz

marton-widok-tyl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *